Drogi pamiętniku!
Wszystko wydaje mi się takie ciemne i złowrogie, nawet moje własne odbicie w lustrze. Jestem bardzo ciekawa tego, kiedy będę mogła wreszcie zobaczyć, co słychać u moich znajomych, porozmawiać z nimi, iść do kina, zjeść pizze. Mam nadzieję, że stanie się to jak najszybciej, bo tęsknię za nimi.
Caleb... mój chłopak, cały czas zastanawiam się, czy o mnie pamięta, czy przez ten krótki czas znalazł sobie kogoś, czy o mnie zapomniał.
Z rozmyśleń wyrwało mnie bicie dzwona z najwyższej wieży. To oznacza, że wreszcie się czegoś dowiem, ze będę mogła odetchnąć z ulgą i całe napięcie ze mnie zejdzie. Wreszcie. Nie wiem co się ze mną dzieje, nie wiem nic i może teraz uda mi się znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania. Mam taka nadzieję.
Idę prosto do miejsca, skąd słychać głosy. Zdaję sobie sprawę, że to ludzkie głosy i cieszę się, bo ta myśl dodaje mi otuchy. Kiedy jestem coraz bliżej uświadamiam sobie, że to nie głosy, tylko krzyki.
Teraz się zaczynam bać, brakuje mi codzienności, tego, że w każdej chwili mogłam zadzwonić to przyjaciółki. Teraz zaczynam dostrzegać, że zabrali mi wszystko co miałam. Wpadam złość. Wiem, że zasługuję na wyjaśnienie i nie wyjdę do póki ich nie dostanę. To może być moja jedyna szansa i nie zamierzam jej stracić. Przyspieszam kroku, ale to mi nie wystarcza. Puszczam się pędem do celu.
To co zobaczyłam sprawiło, że mam ochotę się zabić. To koniec. Żegnajcie.
R.


